Cenzura internetu w Polsce? Tusk chce blokowania treści pod pretekstem ochrony dzieci. Czy pójdziemy drogą Wielkiej Brytanii?

- Advertisement -
POLECANY FINTECH
ZEN.COM – zgarnij plan PRO do 90 dni podając kod podczas rejestracji
kod: KBZEN
Sprawdź
Wolność słowa / Internet / Polska / 9.10.2026

Cenzura internetu w Polsce? DSA, weto Nawrockiego i ustawa Tuska. Kto zdecyduje, co wolno publikować?

Tragedia w polskiej szkole, wystąpienie Donalda Tuska, powrót do pomysłu blokowania treści w internecie i błyskawiczne głosowanie w Sejmie. Wszystko w ciągu jednego dnia. Rząd mówi o bezpieczeństwie dzieci, ale pojawia się pytanie, którego nie można ignorować: gdzie kończy się ochrona obywateli, a zaczyna niebezpieczne rozszerzanie kontroli nad wolnością słowa?

Wolność słowa pod presją?
Dzisiaj chodzi o brutalne nagrania. A kto zagwarantuje, że jutro nowe narzędzia nie zostaną wykorzystane do ograniczania legalnych wypowiedzi?

Bezpieczeństwo i wolność słowa nie muszą się wykluczać. Problem zaczyna się wtedy, gdy nowe uprawnienia wyprzedzają skuteczne zabezpieczenia przed ich nadużywaniem.

Nie śledziłem od początku wszystkich doniesień o tragicznych wydarzeniach w szkołach, ale po wystąpieniu premiera Donalda Tuska z 8 października 2026 roku postanowiłem przyjrzeć się również temu, co dzieje się wokół przepisów dotyczących internetu.

I powiem wam, że najbardziej niepokoi mnie nie sama próba walki z przestępczością w sieci, lecz pomysł rozszerzania uprawnień państwa właśnie w atmosferze tak ogromnych emocji społecznych.

Tragedia w szkole i natychmiastowy powrót do tematu blokowania internetu

8 października 2026 roku w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem doszło do tragicznego ataku. Według informacji przekazanych przez służby 15-letni były uczeń zaatakował pracowników szkoły nożem. Zginęła 37-letnia kobieta, a dwie inne osoby zostały ranne.

Dzień wcześniej do ataku doszło również w Ostrołęce. Służby informowały także o udaremnieniu przygotowań do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia.

To wydarzenia, których nie da się bagatelizować. Rodziny przeżywają dramat, a rodzice mają prawo oczekiwać konkretnych działań służących bezpieczeństwu dzieci.

Jednocześnie podczas nadzwyczajnej narady premier Donald Tusk zaczął mówić o internetowym naśladownictwie, brutalnych materiałach, challenge’ach, gamingu i promowaniu przemocy w internecie.

Pojawiła się także informacja, że sprawca jednego z ataków miał na głowie kask z kamerą, co zdaniem premiera wskazywało na zamiar filmowania zdarzenia.

Ale tutaj trzeba postawić granicę między faktami a hipotezami.

Sama obecność kamery nie dowodzi jeszcze, że sprawca działał w ramach internetowego wyzwania. Policja badała taki wątek, ale na moment wystąpienia premiera nie potwierdziła publicznie, że to właśnie challenge był przyczyną zbrodni.

Ważne rozróżnienie

Kamera, gra komputerowa czy internetowy trend nie są automatycznie dowodem na motyw działania sprawcy. Najpierw powinny zostać ustalone okoliczności, powiązania i przyczyny, a dopiero później formułowane polityczne wnioski.

Donald Tusk wraca do prezydenckiego weta. Co powiedział?

Podczas narady premier przypomniał o wcześniejszej ustawie, którą w styczniu 2026 roku zawetował prezydent Karol Nawrocki. Ustawa miała wdrażać unijne przepisy dotyczące usług cyfrowych i przewidywała między innymi mechanizmy ograniczania dostępu do nielegalnych treści.

W swoim wystąpieniu Tusk przekonywał, że państwo nie ma obecnie wystarczających narzędzi pozwalających natychmiast reagować na niektóre materiały publikowane online.

„Gdyby dzisiaj ten młodociany nożownik transmitował zbrodnię w internecie, to nie moglibyśmy tej treści zablokować”. Donald Tusk, narada rządowa, 8 października 2026 r.
Nagranie źródłowe / 8 października 2026

Zobacz pełne wystąpienie Donalda Tuska

Poniżej znajdziecie nagranie narady premiera po tragicznych wydarzeniach w polskich szkołach. Warto obejrzeć całość, a szczególnie fragment dotyczący prezydenckiego weta i możliwości blokowania treści w internecie.

Najważniejsze fragmenty nagrania

Źródło: VideoParlament, pełne wystąpienie wraz z transkrypcją .

Premier zasugerował również, że w Senacie być może trzeba będzie przywrócić część wcześniej usuniętych rozwiązań.

Właśnie ten fragment wypowiedzi jest szczególnie istotny.

Wcześniejsze ograniczenie najbardziej kontrowersyjnych mechanizmów miało pomóc w osiągnięciu kompromisu i zwiększyć szansę na akceptację ustawy przez prezydenta.

Teraz, po tragicznych wydarzeniach w szkołach, premier ponownie wskazuje na potrzebę silniejszej interwencji państwa.

Można więc zapytać: czy dramatyczne wydarzenia nie stają się argumentem za przywróceniem przepisów, które wcześniej budziły zastrzeżenia dotyczące wolności wypowiedzi?

Nie oznacza to automatycznie, że rząd chce usuwać dowolne niewygodne opinie. Oznacza natomiast, że mechanizm blokowania treści i zakres kontroli sądowej zasługują na szczególnie dokładne sprawdzenie.

DSA a polska ustawa. Co rzeczywiście nakazuje Unia, a co wybierają polscy politycy?

W całej tej dyskusji łatwo wrzucić do jednego worka unijne DSA, polski projekt ustawy i polityczne zapowiedzi. A to trzy różne sprawy.

DSA, czyli Akt o usługach cyfrowych (rozporządzenie UE 2022/2065), stosuje się bezpośrednio w Unii Europejskiej. Polska potrzebuje jednak krajowych organów i procedur umożliwiających jego wykonywanie.

Kluczowy jest artykuł 9 DSA.

Przewiduje on nakazy dotyczące konkretnych nielegalnych treści wydawane przez właściwe organy sądowe lub administracyjne, na podstawie odpowiednich przepisów.

Nakaz powinien wskazywać między innymi podstawę prawną, uzasadnienie nielegalności, właściwy organ, treść objętą nakazem oraz dostępne środki zaskarżenia.

DSA nie wymaga zatem identycznego modelu wydawania nakazów we wszystkich krajach i nie ustanawia ogólnego zakazu krytykowania władzy.

Właśnie dlatego warto pytać o wybór dokonany w Warszawie.

Najważniejsze pytanie

Kto podejmuje pierwszą decyzję o blokadzie, czy i kiedy sąd ją kontroluje, a także czy błędna blokada może wyrządzić szkodę jeszcze przed rozpatrzeniem odwołania?

Co więcej, DSA zawiera również mechanizmy chroniące użytkowników przed arbitralną moderacją platform internetowych.

Obejmują one między innymi określone obowiązki uzasadniania decyzji moderacyjnych oraz procedury odwoławcze.

Nie można więc uczciwie twierdzić, że całe DSA sprowadza się wyłącznie do cenzurowania internetu.

Nie zmienia to jednak faktu, że sposób wdrażania i egzekwowania przepisów może rodzić poważne pytania dotyczące granic ingerencji państwa w wolność wypowiedzi.

Dlaczego Karol Nawrocki zawetował poprzednią ustawę 9 stycznia 2026 roku?

Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy z 18 grudnia 2025 roku, powiązanej z drukiem sejmowym nr 1757.

W swoim wystąpieniu wskazał kilka istotnych zastrzeżeń.

Najważniejsze argumenty prezydenta

  • Decyzje administracyjne. Prezydent sprzeciwiał się przekazywaniu organom administracyjnym szerokich uprawnień dotyczących ograniczania dostępu do publikacji.
  • Kontrola sądowa. Wskazywał, że niezależne sądy powinny odgrywać kluczową rolę w rozstrzyganiu spraw dotyczących wolności wypowiedzi.
  • Termin 14 dni. Krytykował konstrukcję procedury wymagającą od obywatela wniesienia sprzeciwu w określonym terminie.
  • Zaufane podmioty sygnalizujące. Podnosił również zastrzeżenia dotyczące możliwości ich finansowania ze środków publicznych.

I tutaj trzeba zaznaczyć jedną rzecz.

To były argumenty prezydenta uzasadniające weto, a nie prawomocne rozstrzygnięcie stwierdzające niekonstytucyjność ustawy.

Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiało odmienne stanowisko.

Resort wskazywał, że poprawki Senatu zwiększyły rolę kontroli sądowej i ograniczyły możliwość natychmiastowego wykonywania niektórych decyzji.

Według rządu nowe przepisy miały również wzmacniać ochronę użytkowników przed arbitralnymi działaniami platform.

Pełne stanowisko można przeczytać na stronie Ministerstwa Cyfryzacji.

Spór nie polega wyłącznie na tym, czy reagować na nielegalne treści. Chodzi o to, kto ma prawo decydować o blokadzie, jak szybko decyzja działa i jak skutecznie obywatel może ją zakwestionować.

Co stało się po prezydenckim wecie?

Po wecie rząd podzielił prace nad wdrożeniem DSA na dwa projekty.

Jeden z nich opisano w druku sejmowym nr 2693.

To właśnie późniejszy projekt i jego zmiany, a nie tekst zawetowany w styczniu, trzeba porównywać z aktualnym stanem prac parlamentarnych.

Nie można automatycznie przenosić wszystkich zarzutów wobec poprzedniej ustawy na każdą późniejszą wersję przepisów.

Trzeba natomiast sprawdzić, czy nowa konstrukcja rzeczywiście odpowiada na wcześniejsze zastrzeżenia.

DSA kontra polskie przepisy. Gdzie znajdują się najważniejsze różnice?

Żeby dobrze zrozumieć całą sprawę, warto porównać wymagania unijnego rozporządzenia z rozwiązaniami przewidzianymi w polskim prawie.

TematUnijny DSAPolska regulacja i spór
Nakazy dotyczące treściArtykuł 9 określa wymagania wobec nakazów wydanych przez właściwe organy sądowe lub administracyjne.Prawo krajowe wskazuje organy, ich kompetencje oraz tryb podejmowania decyzji. Spór dotyczy między innymi roli administracji i sądów.
Treści objęte interwencjąDSA odnosi się do treści nielegalnych w świetle właściwego prawa UE lub krajowego zgodnego z prawem UE.Istotny jest konkretny katalog podstaw pozwalających ograniczać dostęp do treści.
Uzasadnienie decyzjiArtykuł 9 przewiduje wymagania dotyczące uzasadnienia nakazu i dostępnych środków prawnych.Znaczenie mają zasady wydawania decyzji, możliwość wniesienia sprzeciwu i skuteczność kontroli sądowej.
Moderacja platformDSA zwiększa przejrzystość moderacji i przewiduje określone procedury odwoławcze.Polskie organy odpowiadają za realizację i egzekwowanie określonych obowiązków.
Monitorowanie internetuArtykuł 8 zakazuje nakładania na pośredników ogólnego obowiązku monitorowania wszystkich treści.Nie można przedstawiać DSA jako nakazu permanentnego kontrolowania każdego wpisu.

Z tego porównania wynika coś bardzo istotnego.

Sam udział organów administracyjnych w procedurze wydawania nakazów nie oznacza sprzeczności z DSA.

Pytanie dotyczy tego, czy przyjęty model zapewnia odpowiednie zabezpieczenia przed błędami oraz nieproporcjonalną ingerencją w prawa obywateli.

Co należy sprawdzić?

Najważniejsze są dokładny zakres uprawnień administracji, zasady natychmiastowej wykonalności decyzji, skuteczność odwołań oraz rzeczywista możliwość uzyskania kontroli sądowej.

Co może pójść nie tak? Twórca, dziennikarz i zwykły użytkownik

Wyobraźmy sobie, że materiał śledczy, satyryczny film lub komentarz zostaje błędnie zakwalifikowany jako nielegalny.

Jeżeli blokada wywołuje skutki, zanim sąd rozstrzygnie sprawę, autor może utracić odbiorców, reklamodawców czy możliwość zabrania głosu w ważnym momencie debaty.

To hipotetyczne ryzyko, a nie potwierdzony opis praktyki działania nowych polskich przepisów.

Ale właśnie takie sytuacje powinny być analizowane na etapie tworzenia prawa.

Bo czym innym jest ograniczenie dostępu do rzeczywiście nielegalnych materiałów, a czym innym pomyłka prowadząca do usunięcia legalnej publikacji.

Drugi problem to zjawisko określane jako nadmierne usuwanie treści.

Platforma, obawiając się sankcji lub kosztów sporu, może decydować się na usuwanie materiałów na wszelki wypadek.

To kolejny powód, dla którego potrzebne są czytelne kryteria, pisemne uzasadnienia, szybkie odwołania i niezależna kontrola.

Fundacja Panoptykon wskazywała już w 2025 roku, że procedury wymagają odpowiednich zabezpieczeń przed państwową cenzurą.

Jednocześnie organizacja podkreślała znaczenie ochrony użytkowników przed arbitralnymi decyzjami platform internetowych.

To pokazuje, że można popierać skuteczne zwalczanie nielegalnych treści i równocześnie sprzeciwiać się nadmiernej ingerencji w legalne wypowiedzi.

Pytanie do ustawodawców

Jakie konkretne gwarancje otrzyma obywatel, jeśli jego legalny materiał zostanie błędnie zablokowany?

Liczy się nie tylko możliwość odwołania na papierze, lecz także termin rozstrzygnięcia i możliwość naprawienia szkody.

Sejm zagłosował jeszcze tego samego dnia

8 października, kilka godzin po wystąpieniu premiera, Sejm uchwalił nowelizację dotyczącą ograniczania dostępu do nielegalnych treści w internecie.

242 głosy ZA
61 głosów PRZECIW
136 WSTRZYMUJĄCYCH SIĘ

Uchwalone przepisy to drugi etap polskich prac nad DSA. Pierwsza ustawa wdrażająca część rozwiązań unijnych została podpisana przez prezydenta 25 września 2026 roku.

Nowa regulacja przewiduje procedury blokowania nielegalnych treści, możliwość kwestionowania decyzji oraz sądową kontrolę.

Nie jest więc prawdą, że w całej ustawie całkowicie wyeliminowano rolę sądów.

Jednocześnie w szczególnych przypadkach przewidziano możliwość nadania decyzjom rygoru natychmiastowej wykonalności.

Przyjęte rozwiązania obejmują zwłaszcza określone materiały dotyczące wykorzystywania seksualnego dzieci i szczególnie drastycznych treści.

Istotne jest to, że premier zapowiedział możliwość powrotu w Senacie do szerszych rozwiązań.

To nie jest jeszcze uchwalona zmiana, lecz kierunek zapowiedziany podczas jego wystąpienia.

I właśnie tutaj zaczyna się zasadniczy spór o wolność słowa.

Najpierw blokada, a potem sąd? Dlaczego kolejność ma znaczenie

Wyobraźmy sobie sytuację, w której legalny materiał zostaje omyłkowo uznany za treść nielegalną.

Może to być krytyczny artykuł, komentarz, nagranie albo publikacja dotycząca kontrowersyjnych wydarzeń.

Jeśli decyzja zacznie obowiązywać natychmiast, a dopiero później będzie można skutecznie zakwestionować ją przed sądem, skutki mogą wystąpić jeszcze zanim okaże się, że doszło do błędu.

Materiał przestaje być dostępny. Traci zasięg. Autor może utracić przychody.

Dyskusja publiczna toczy się dalej, ale bez jego głosu.

A późniejsza wygrana w sądzie nie zawsze pozwoli odwrócić wszystkie konsekwencje.

Główne ryzyko

Możliwość odwołania się od decyzji nie jest tym samym co niezależna kontrola przed wykonaniem blokady. Zwłaszcza gdy chodzi o materiały związane z debatą publiczną, polityką, krytyką instytucji i działalnością dziennikarską.

Nie jest to zresztą obawa wymyślona wyłącznie przez przeciwników obecnego rządu.

Fundacja Panoptykon już w 2025 roku ostrzegała, że zbyt szerokie kompetencje administracji przy blokowaniu treści mogą zagrażać swobodzie wypowiedzi.

Organizacja domagała się dodatkowych zabezpieczeń, w tym silniejszej kontroli sądowej.

Co ważne, Panoptykon jednocześnie popiera rozwiązania chroniące użytkowników przed arbitralną moderacją wielkich platform.

To pokazuje, że można być za skuteczną walką z przestępstwami internetowymi i jednocześnie przeciwstawiać się nadmiernej ingerencji państwa w legalne wypowiedzi.

Wielka Brytania. Ostrzeżenie przed nadmierną kontrolą wypowiedzi?

Warto spojrzeć na Wielką Brytanię, gdzie od lat trwa spór dotyczący granic wolności słowa i sposobu regulowania komunikacji w internecie.

Wprowadzona tam ustawa Online Safety Act 2023 nakłada na platformy internetowe obowiązki związane z ochroną użytkowników, w tym dzieci, przed nielegalnymi i szkodliwymi treściami.

Regulacje obejmują między innymi ocenę ryzyka, systemy moderacji, weryfikację wieku w określonych usługach i obowiązki wobec brytyjskiego regulatora Ofcom.

Za poważne naruszenia przepisów platformom mogą grozić kary sięgające nawet 10% ich globalnych przychodów.

Równocześnie w brytyjskiej debacie stale pojawiają się pytania dotyczące prywatności, nadmiernego usuwania legalnych materiałów i możliwości korzystania z internetu bez zbędnej identyfikacji.

Tysiące zatrzymań w sprawach dotyczących komunikacji

Jeszcze większe emocje budzą brytyjskie przepisy karne dotyczące wypowiedzi i wiadomości.

Według danych zebranych przez dziennik „The Times”, omawianych następnie przez bibliotekę brytyjskiej Izby Lordów, w 2023 roku odnotowano ponad 12 tysięcy zatrzymań związanych z określonymi przestępstwami komunikacyjnymi.

Dotyczyły one przepisów Communications Act 2003 oraz Malicious Communications Act 1988.

I tutaj ważne zastrzeżenie: nie były to wyłącznie zatrzymania za publiczne komentarze na Facebooku czy X.

Statystyki obejmowały różne formy komunikacji, w tym prywatne wiadomości oraz zachowania mogące stanowić poważne przestępstwa.

Nie oznacza to również, że wszystkie zatrzymane osoby zostały skazane.

Nie można też przypisywać tych danych obowiązkom moderacyjnym wynikającym z Online Safety Act. To różne mechanizmy prawne.

Jednak sama skala ingerencji organów ścigania w komunikację była na tyle istotna, że stała się przedmiotem dyskusji o wolności słowa w brytyjskim parlamencie.

Organizacje broniące swobód obywatelskich zwracają uwagę, że zbyt szerokie lub niejasne pojęcia stosowane w prawie mogą zniechęcać ludzi do wypowiadania nawet legalnych, lecz niepopularnych opinii.

Czego uczy przykład Wielkiej Brytanii?

  • Nieprecyzyjne definicje mogą prowadzić do sporów o granicę między nielegalną groźbą a dozwoloną, ostrą krytyką.
  • Presja regulacyjna może skłaniać platformy do usuwania treści na wszelki wypadek.
  • Weryfikacja wieku wymaga odpowiedniego zabezpieczenia prywatności i danych użytkowników.
  • Kontrola sądowa i skuteczne odwołania muszą działać w praktyce, a nie tylko istnieć na papierze.

Nie oznacza to, że polski projekt jest kopią brytyjskiej ustawy. To odmienne rozwiązania prawne.

Wspólny jest jednak fundamentalny problem: jak zapewnić bezpieczeństwo, nie tworząc systemu, który może nadmiernie ograniczać legalne wypowiedzi?

Czy zablokowanie transmisji zatrzymałoby nożownika?

Wracamy do argumentu Donalda Tuska, który podczas narady mówił o hipotetycznej transmisji ataku na żywo.

Takie nagranie rzeczywiście mogłoby służyć gloryfikowaniu przemocy, upokarzaniu ofiar lub inspirowaniu kolejnych sprawców.

Możliwość szybkiego ograniczenia jego rozpowszechniania może więc mieć konkretne uzasadnienie.

Ale trzeba uczciwie oddzielić dwie rzeczy.

Blokowanie nagrania przemocy nie jest tym samym co zapobieganie samej przemocy.

Usunięcie transmisji nie cofa ataku i nie daje samo w sobie odpowiedzi na pytanie, dlaczego sprawca sięgnął po nóż.

Może ograniczyć wtórną krzywdę, lecz nie zastąpi działań profilaktycznych, skutecznego reagowania na groźby, pomocy psychologicznej i rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych.

Dlatego oceniając skuteczność nowych przepisów, trzeba pytać nie tylko o to, jak szybko państwo będzie mogło blokować materiały, ale także o to, czy przyznane mu kompetencje rzeczywiście ograniczą liczbę podobnych tragedii.

Same dodatkowe uprawnienia do blokowania internetu nie stanowią dowodu na poprawę fizycznego bezpieczeństwa uczniów.

Gry komputerowe, challenge i internet. Czy znaleziono prawdziwą przyczynę?

Za młodu też grało się w strzelanki. Counter-Strike i inne brutalne gry nie były niczym niezwykłym.

Nie oznacza to oczywiście, że internet nie ma wpływu na młodych ludzi.

Ekspozycja na brutalne treści, przemoc rówieśnicza, internetowe społeczności czy mechanizmy naśladownictwa są poważnymi zagadnieniami wymagającymi badań.

Ale nie można automatycznie uznawać, że osoba, która popełnia przestępstwo, zrobiła to dlatego, że wcześniej grała w grę, oglądała określone filmy albo chciała nagrać swoje zachowanie.

Takie założenie może odwracać uwagę od innych możliwych przyczyn.

  • Czy sprawca wcześniej groził komuś przemocą?
  • Czy pojawiały się sygnały ostrzegawcze, na które nikt nie zareagował?
  • Czy miał kontakt z grupami gloryfikującymi przestępstwa?
  • Czy ktoś zachęcał go do ataku lub nim manipulował?
  • Jakie działania mogły realnie zapobiec tragedii?

To pytania dla śledczych, specjalistów i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Odpowiedź na nie jest ważniejsza niż budowanie prostego przekazu, że rozwiązaniem problemu jest większa możliwość blokowania treści.

Gdzie kończy się bezpieczeństwo, a zaczyna ograniczanie wolności słowa?

W debatach o regulowaniu internetu często pojawiają się pojęcia takie jak bezpieczeństwo dzieci, mowa nienawiści, dezinformacja i szkodliwe treści.

Każde z nich dotyczy realnych problemów. Nie wolno jednak traktować ich jako zamienników.

Materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci, wiarygodne groźby przemocy czy oszustwa wymagają zdecydowanej reakcji.

Ale ostra krytyka polityka, komentarz dotyczący decyzji rządu, kontrowersyjna opinia lub publicystyczna prowokacja nie mogą być automatycznie traktowane w ten sam sposób.

Granice ingerencji muszą wynikać z prawa i podlegać niezależnej kontroli.

Wolność słowa nie jest potrzebna wyłącznie do publikowania poglądów, z którymi wszyscy się zgadzają. Jej znaczenie ujawnia się przede wszystkim wtedy, gdy wypowiedź jest niewygodna, ostra lub niepopularna.

Właśnie dlatego tak istotne są precyzyjne przepisy, jawne uzasadnianie decyzji, skuteczne procedury odwoławcze oraz ochrona przed arbitralnym działaniem instytucji.

To zasady, które powinny obowiązywać niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę.

Co powinno zostać sprawdzone przed przyjęciem ostatecznej wersji ustawy?

Senat będzie kolejnym miejscem, w którym rozstrzygnie się kształt nowych przepisów.

Z perspektywy ochrony wolności słowa szczególnego znaczenia nabiera kilka kwestii:

Pytania dotyczące zabezpieczeń

  • Jak dokładnie określono katalog treści, które mogą zostać zablokowane?
  • Kiedy można zastosować natychmiastowe wykonanie decyzji bez wcześniejszego rozstrzygnięcia sądu?
  • Czy autor treści ma możliwość skutecznego przedstawienia swoich argumentów?
  • Jak szybko sąd może skontrolować blokadę?
  • Co dzieje się, gdy decyzja okaże się błędna?
  • Czy publikowane będą raporty pokazujące liczbę decyzji, odwołań oraz uchylonych blokad?

Jeśli państwo otrzymuje narzędzia ingerujące w komunikację obywateli, powinno równocześnie stworzyć mechanizmy pozwalające oceniać, czy korzysta z nich proporcjonalnie.

Nie chodzi o ochronę przestępców. Chodzi o ochronę obywateli przed błędnymi i nadmiernymi ograniczeniami.

Moja ocena: bezpieczeństwo dzieci nie może być argumentem zamykającym dyskusję

Jestem za ściganiem przestępców, osób wykorzystujących dzieci, oszustów i sprawców rzeczywistych gróźb.

Jestem również za tym, aby nielegalne materiały były skutecznie usuwane, a ofiary mogły liczyć na pomoc.

Nie oznacza to jednak bezwarunkowej akceptacji każdego pomysłu rozszerzającego możliwości ingerencji państwa w internet.

Obawiam się sytuacji, w której pod wpływem tragedii społeczna dyskusja o zabezpieczeniach schodzi na dalszy plan, a politycy przedstawiają nowe uprawnienia jako jedyną możliwą odpowiedź.

Nie wiadomo jeszcze, jak ostatecznie będą wyglądały przepisy po pracach Senatu.

Nie można więc przesądzać, że powstanie system pozwalający usuwać dowolne niewygodne opinie.

Można jednak już teraz domagać się, aby każda ingerencja była ograniczona do jasno określonych podstaw prawnych, proporcjonalna i poddana rzeczywistej kontroli.

Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że wraz z rozbudową regulacji komunikacji internetowej pojawiają się także poważne debaty o granicach wolności słowa, prywatności i roli organów państwowych.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy chcemy bezpieczniejszego internetu. Oczywiście, że chcemy. Pytanie brzmi, jakimi środkami chcemy ten cel osiągnąć i kto będzie kontrolował ich stosowanie.

Bo przepisy nie znikają wraz ze zmianą rządu.

Uprawnienia przyznane dzisiaj jednej administracji mogą być wykorzystywane przez kolejne, niezależnie od ich barw politycznych.

I właśnie dlatego granice władzy trzeba ustalać przed przyznaniem nowych kompetencji, a nie dopiero wtedy, gdy pojawią się pierwsze nadużycia.

Najważniejszy wniosek

Ochrona dzieci i wolność słowa nie są przeciwieństwami. Można skutecznie przeciwdziałać przestępstwom w internecie, a jednocześnie wymagać niezależnej kontroli decyzji o blokowaniu treści.

Tragedie wymagają realnych działań zapobiegawczych. Nowe uprawnienia do blokowania publikacji powinny natomiast przejść dokładną, spokojną i transparentną ocenę.

Najczęstsze pytania

Czy w Polsce uchwalono już ustawę pozwalającą blokować treści w internecie?

8 października 2026 roku Sejm przyjął ustawę dotyczącą nakazów ograniczania dostępu do nielegalnych treści. Nie zakończyło to jednak procesu legislacyjnego. Ustawa musi jeszcze przejść kolejne etapy, w tym Senat.

Czy urzędnik będzie mógł blokować dowolną krytykę rządu?

Nie wynika to z przyjętych przepisów. Blokowanie ma dotyczyć określonych treści niezgodnych z prawem. Dyskusja dotyczy zakresu tych podstaw, możliwości natychmiastowego wykonania decyzji oraz wystarczającej kontroli sądowej.

Czy Donald Tusk zapowiedział powrót do wcześniej usuniętych przepisów?

Tak. Podczas narady 8 października premier zasugerował możliwość przywrócenia w Senacie części rozwiązań związanych z szybkim blokowaniem treści. Nie oznacza to jeszcze, że takie zmiany zostały przyjęte.

Dlaczego Karol Nawrocki zawetował poprzednią ustawę?

Prezydent wskazywał zastrzeżenia dotyczące kompetencji organów administracyjnych, kontroli sądowej, procedury sprzeciwu oraz finansowania zaufanych podmiotów sygnalizujących.

Czy DSA pozwala organom administracyjnym wydawać nakazy dotyczące treści?

Artykuł 9 DSA przewiduje wymagania wobec nakazów wydawanych przez właściwe organy sądowe lub administracyjne na podstawie odpowiednich przepisów prawa. Szczegółowy model krajowy musi zapewniać poszanowanie praw podstawowych.

Czy podobne przepisy obowiązują w Wielkiej Brytanii?

Wielka Brytania stosuje Online Safety Act 2023 oraz odrębne przepisy karne dotyczące komunikacji. Zakres tych regulacji różni się od polskiego projektu, ale wywołuje podobne pytania dotyczące swobody wypowiedzi, ochrony prywatności i zakresu nadzoru nad internetem.

Wolność internetu, technologia i regulacje

Na Hajsoholicy śledzimy wydarzenia, które wpływają na użytkowników internetu, kryptowalut i usług cyfrowych. Dołącz do dyskusji i bądź na bieżąco.

Dołącz do społeczności Hajsoholicy

Źródła i dalsza lektura

  1. Rozporządzenie UE 2022/2065, Digital Services Act, pełny tekst
  2. Kancelaria Prezydenta RP, 9.01.2026: uzasadnienie prezydenckiego weta
  3. Ministerstwo Cyfryzacji: stanowisko rządu dotyczące prezydenckiego weta
  4. Sejm RP, druk nr 2693: projekt i przebieg procesu legislacyjnego
  5. VideoParlament, 8.10.2026: wystąpienie Donalda Tuska
  6. YouTube: nagranie narady premiera
  7. KPRM: komunikat dotyczący bezpieczeństwa szkół i treści internetowych
  8. Reuters, 8.10.2026: wydarzenia w polskich szkołach
  9. 300polityka: wypowiedź Donalda Tuska dotycząca blokowania transmisji
  10. WP, 8.10.2026: głosowanie i zakres uchwalonych przepisów
  11. Fundacja Panoptykon: historia wdrażania DSA w Polsce
  12. Fundacja Panoptykon: zagrożenia związane z administracyjnym blokowaniem treści
  13. Wielka Brytania: Online Safety Act 2023
  14. House of Lords Library: przestępstwa komunikacyjne i wolność słowa
  15. Ofcom: regulacje dotyczące bezpieczeństwa internetu
  16. Reuters, 5.10.2026: spór platform internetowych z brytyjskim regulatorem

Stan informacji: 9 października 2026 r. Artykuł zawiera komentarz publicystyczny. Opis polskich przepisów odnosi się do stanu prac legislacyjnych na dzień publikacji. Ustalenia dotyczące motywów sprawców ataków mogą zmieniać się wraz z postępem śledztwa.

Reklama
BYBIT CARD
Sprawdź kartę Bybit i aktualną promocję dla nowych użytkowników
Sprawdź promocję
Warunki promocji dostępne na stronie Bybit
Marek Porwoł
Marek Porwoł
Od 2013 roku interesuję się rynkiem kryptowalut i finansami w internecie. Na HajsoHolicy dzielę się praktyczną wiedzą o kryptowalutach, metalach, whisky, promocjach bankowych, cashbackach, bonusach oraz alternatywnych inwestycjach. Pokazuję sprawdzone sposoby budowania niezależności finansowej i bezpiecznego działania w sieci. Tworzę społeczność HajsoHolicy dla osób, które chcą lepiej rozumieć pieniądze i świadomie zarządzać swoimi finansami.

Ostatnie artykuły

Related articles